Długa droga do zapomnienia..


Czułaś przez skórę, że coś jest nie tak ale uznałaś, że znowu się czepiasz i wyolbrzymiasz problem, że facet miły, sympatyczny, że się stara i zabiega. Kiedy Ty wyrażasz wątpliwości on je rozwiewa. Mówi, że wszystko będzie dobrze, że różnice Wam nie straszne, że wszystko jest do dogadania, że chociaż wcześniej nie chciał związku to z Tobą chce. Poznałaś już rodzinę, zaproponował wspólne mieszkanie. Wszystko idzie w dobrym kierunku. Ciesz się dziewczyno trafił Ci się ideał!
Taaa... jasne. Nadchodzi dzień kiedy gość mówi, że jednak Cię nie kocha. Nie żeby miał odwagę na szczerą rozmowę. Najpierw zachowuje się jak 15-letni chłopiec prowokuje kolejne spiny po czym kiedy mówisz, że nie dasz rady  już dłużej tak żyć on mówi ok i cytuje słowa z piosenki Subasa "nie mam dla Ciebie miłości..." Boli jak cholera, brakuje oddechu.. no bo jak to tak? Już? Nic więcej? Tydzień temu byliście na urlopie, chodziliście za rączki, buziaczki, przytulaski, żadnych zastrzeżeń i nagle coś takego? No cóż.. Zdarzają sie chłopcy, którzy podszywają się pod mężczyzn. Niby dojrzały, niby odpowiedzialny... Niby. To dobre słowo! Powiedziałabym, że nawet kluczowe.

Niestety prawda jest taka, że jakby gość beznadziejnie się nie zachował miłości nie da się wyleczyć tak o! Rajt nał! Nie jest też jak katar z którym uporasz się w 7 dni. Proces zapominania wymaga więcej czasu. I chociaż powinnaś powiedzieć facetowi "Spierdalaj!" to niestety uczucia to tak skomplikowane twory, że prawa logiki się ich nie imają.

Dziś mam taki dzień, że tęsknotę odczuwam każdą komórką swojego ciała. Chodź racjonalnie wiem, że rozstanie było dobre dla mnie to takie dni się jeszcze zdarzają. Stąd moja refleksja nad tym co minęło i już nie wróci. Jestem wściekła i smutna jednocześnie. Mój związek zakończył się w sposób zbliżony do powyższego scenariusza. Nic nie wskazywało, że zmierzamy ku katastrofie, mało tego myślałam, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Nagle ktoś kto nie ma zastrzeżeń i komu wszystko odpowiada mówi, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Oddałam serducho niewłaściwej osobie, komuś kto zrezygnował ze mnie bez podjęcia minimalnego wysiłku. I kiedy tak na to patrzę z perspektywy tygodni to myślę sobie: "krzyż na drogę kamień pod nogę!" Przecież znam swoją wartość, wiem ile mogę dać drugiej osobie a jednak serducho krwawi...

Co zrobić z uczuciami, które palą jak żywy ogień? Co zrobić z tęsknotą która jest tak ogromna, że przytłacza codzienność, nie pozwala normalnie funkcjonować? Co zrobić z bólem, który nie pozwala zasnąć? Co zrobić z żalem do samej siebie? Przecież Cię zranił, skrzywdził a Ty nadal tęsknisz? Czujesz się jak ostatnia idiotka! Wszyscy obiecywali: "z czasem będzie lepiej" a Ty czujesz się coraz gorzej i jeszcze pojawia się palące poczucie winy, że przecież powinnaś już się z tym uporać, wyleczyć, zapomnieć, że mogłaś domyślić się wcześniej, że nadal jesteś rozmemłana...

Droga do zapomnienia..

Niestety nie da się nic z tym zrobić. Trzeba to przeżyć. Pozwolić uczuciom wybrzmieć. Dzień po dniu próbując zapomnieć. Chwile załamania będą się pojawiać ale z każdym dniem będzie ich coraz mniej. Ból będzie lżejszy aż w końcu przestaniesz go czuć. Tymczasem bądź cierpliwa dla siebie samej. Daj sobie czas i zrozumienie. Nie rozpamiętuj dobrych chwil, nie oglądaj zdjęć, nie idealizuj. To nie ten moment. Odkreśl grubą kreską to co było. Skup się na sobie. Możesz pozwolić żeby tęsknota i ból Cię pochłonęły albo przekierować swoje uczucia i myśli na coś pozytywnego. Na samorozwój. Wykorzystaj czas kiedy jesteś sama na doskonalenie się i odnajdowanie samej siebie. Spróbuj poznać swoje potrzeby, poszukaj sobie pasji. Czegoś co Cię pochłonie i odwróci Twoją uwagę. W myśl zasady jedna myśl na raz jeśli znajdziesz coś co Cię pochłonie nie będziesz miała czasu na rozpamiętywanie i wspominanie tego co było. Było i już nigdy nie wróci.

Ty też nie będziesz już taka sama. Każde rozstanie nas zmienia. Zostawia w nas ślad. Jak głupio to nie zabrzmi wyciągnij z tego jak najwięcej dla siebie..

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

O tym dlaczego pójdę na wybory