Jak sobie poradzić po rozstaniu?



Przeżyłam w swoim życiu kilka rozstań. Porzucałam i byłam porzucana. Raz ja łamałam komuś serce innym razem ktoś łamał moje. Każde rozstanie przeżywałam podobnie. Pytanie "dlaczego?" nie dawało mi spokoju. Odtwarzałam w myślach wszystkie nasze rozmowy próbując znaleźć wyjaśnienie. Wciąż o tym mówiłam i myślałam, analizowałam a później szłam w tango aby zagłuszyć ból. Chciałam aby w moim życu pojawił się ktoś dzięki komu zaleczę stare zranienie i poczuję się szczęśliwa. Kompletnie bez sensu.

Ostatnia relacja zdecydowanie mnie zmieniła. Nie żeby gość był jakiś szczególny. Absolutnie nie. Ja sama jakbym dorosła i odrobiła wszystkie zaległe prace domowe. To rozstanie w pewnym sensie otworzyło mi oczy. Uświadomiłam sobie, że jedno uczucie było ze mną przy każdym rozstaniu - strach. Strach przed byciem samą, lęk że już nikt w moim życiu nie zagości, że nic nie zapełni pustki która pojawiła się wraz z utratą ukochanej osoby, że już zawsze będę sama. Pamiętam tę panikę kiedy wracałam sama do domu, bez planu na wieczór, bez człowieka obok. Trochę mi zajęło zanim doszłam do tego, że nie potrafię być sama i zanim sama to przed sobą przyznałam.

Dziś wiem, że nie można pójść dalej jeśli nie zamkniesz za sobą pewnego etapu. Nie da się odciąć od swoich uczuć i trzeba je po prostu przeżyć. Dopuścić do siebie smutek, wkurwienie. Dać sobie czas, przyzwolenie na płacz i żal. Kiedy rozpadł się mój ostatni związek przez tydzień ryczałam non stop. Nowa rzeczywistość kompletnie mnie przerastała. Wiem, że facet nie był miłością mojego życia jednak mimo wszystko kochałam go. W tamtym momencie nie wyobrażałam sobie kolejnego dnia bez niego. To zupełnie normalne uczucia kiedy jesteśmy w żałobie. Dokładnie tak w żałobie. Coś w życiu skończyło się bezpowrotnie. Ktoś w pewnym sensie dla mnie umarł. Na skutek mojej decyzji albo jego. Wspólne plany i marzenia nie zostaną juz nigdy zrealizowane. Koniec.

Pustka którą zapełnisz tylko Ty!

Po rozstaniu pojawia się uczucie pustki. Zupełnie normalna sprawa. Uświadomiłam sobie, że pustkę zapełnię tylko ja sama. Kiedy rozpadł się mój ostatni zwiazek powiedziałam sobie, że już nigdy więcej nie chcę się tak czuć . Nie chcę aby wraz z odejściem jednego człowieka sypał się cały mój świat dlatego muszę go zbudować sama w sobie. Napisano już o tym sto artykułów i udzielono mnóstwo porad jednak jedno jest pewne musiałam przejść przez to sama. Niestety pewne uczucia i stany musiałam przepracować w sobie i nikt mimo szczerych chęci mi w tym nie pomógł, bo ostatecznie na koniec dnia zostajemy sami ze swoimi myślami, lękami i połamanym serduchem. Dziś wiem, że nie mogę czekać na drugiego człowieka aby być szczęśliwą. Nie mogę zawiesić swojego życia na kołku w nadziei, że pojawi się ktoś przy kim wszystko ułoży się w piękną całość i już tylko sielanka. Nie można dać komuś czegoś czego samemu się nie ma. Moje szczęście zależy tylko i wyłącznie ode mnie. Od tego jak podejdę do swojego życia. Sama mozolnie krok po kroku  muszę to szczęście zbudować.


Jak poradzić sobie z samotnością po rozstaniu?

Płacz, wściekaj się, żałuj. Pozwól emocjom wybrzmieć, nie tłum ich. Płacz jeśli czujesz taką potrzebę. Płacz oczyszcza. Przegadaj to co czujesz z przyjaciółką lub psychologiem. Moja terapeutka była fantasycznym wsparciem kiedy wałkowałam ostatnie rozstanie. Nie klepała mnie tylko po plecach ale pokazywała gdzie mogłam zachować się inaczej i ochronić sama siebie. Była obok kiedy wyciągałam wnioski, łagodziła kiedy byłam dla siebie zbyt surowa a bywałam dla siebie najsroższym sędzią. Obarczałam się winą. Katowałam. Zupełnie bez sensu. Z drugiej strony jak to mawiała  moja przyjaciółka widać tego potrzebowałam aby wyciagnąć pewne wnioski i wrócić do samej siebie. 
W początkowej fazie rozstania bardzo pomocne było dla mnie pisanie dziennika. Pomagało mi to porządkować myśli, ponazywać własne uczucia i wyciągać wnioski. Znacznie przyspieszyło to przepracowanie pewnych emocji. Łatwiej było im się przyjrzeć. Czasami czytałam to co napisałam dzień wcześniej i sama sobie się dziwiłam, że pewnych sytuacji nie dostrzegłam wcześniej, że dawałam komuś zgodę na takie traktowanie... No trudno stało się.

Wyjdź do ludzi. Nie zamykaj się sam na sam ze swoimi myślami. Zwłaszcza w początkowej fazie rozstania jest to bardzo ważne. Z własnego doświadczenia wiem, że samotność sprzyja nadmiernemu rozmyślaniu, rozbijaniu sytuacji na atomy, katowaniu się tym co on powiedział, tym co ja powiedziałam. A moze mogłam inaczej? Może on mógł inaczej? Może gdybym wtedy...? Może, może, może.. Teraz to już bez znaczenia. Mleko się rozlało. Zostaw to wszystko za sobą i nie myśl o tym. Kiedy targają Tobą emocje nie wyciagniesz żadnych konstruktywnych wniosków. Przyjdzie na to czas. Tymczasem wyjdź z domu. Spotkaj się z ludźmi dla których jesteś ważna. Obecność życzliwej osoby czyni cuda. Sprawdziłam to na własnej skórze. Przyjaciele nie pozwolą Ci wyciągać zbyt surowych wniosków. Nie zabiorą bólu ale będą obok. Poklepią po plecach, dadzą kopa w tyłek kiedy  będziesz za bardzo się biczować. Po prostu będą Twoim wsparciem.

Bądź dla siebie dobra. Znajdź czas dla siebie samej. Wiem, że jest to trudne ale uwierz mi potrzebne. Idź na fitness, włącz ulubiony serial, poczytaj książkę, utul sama siebie. Zabierz psa na spacer a jeśli nie masz psa to pożycz od sąsiadów. Poszukaj sobie zajęcia które CIę pochłonie. Sport wpływa na wydzielanie endorfin. Endorfiny to hormony szczęścia. Pomagaj sobie, daj sobie czas. Nie poganiaj, nie przyspieszaj. Bądź cierpliwa. Daj sobie tyle zrozumienia ile okazałabyś najlepszej przyjaciółce. Tak naprawdę sama dla siebie powinnaś nią być. Po ostatnim rozstaniu uświadomiłam sobie, że dla mojego faceta (który tak naprawdę nie wnosił wiele do tego związku) byłam gotowa wstać o 6 rano żeby zrobić mu śniadanko przed pracą a dla siebie nie chce mi się wstać z kanapy zrobić herbaty. Naprawdę?! Ja tu jestem ważna. I Ty też powinnaś być dla siebie najważniejsza. Dotarło do mnie, że jeśli sama nie będę się dobrze traktowała nikt inny nie będzie. Dlatego bądź dla siebie numerem1! Buduj relację z samą sobą. Pytaj się każdego dnia: "Jak się dzisiaj mamy? Co mogę dal siebie zrobić?" Bądź dla siebie najlepszą przyjaciółką. Z każdym dniem będzie lepiej, uwierz mi. Ja tam byłam, wiem to, przerobiłam wszystko na własnej skórze. Tylko daj sobie czas..



Komentarze

  1. Bardzo cenne rady i naprawdę bardzo , bardzo potrzebne. Dziękuję

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

O tym dlaczego pójdę na wybory